poniedziałek, 30 czerwca 2014

Katar i rewolucja kupowa

Miał być post o porodzie..ale nie tym razem.
Od 4 dni walczymy z katarem..Władusia zaatakował najpierw ,2 dni później mnie.
Katar objawił sie w nocy, zaatakował nagle z grubej rury,gile do pasa,wściek totalny,aspirator i sól w ruch co pół godziny...MA-SA-KRA!Cała nieprzespana noc,rano ja -zombie,Władul -zombie,tyle ,że małe zombie na szczęście pospało w dzień,ja niekoniecznie.Przygotowana na kolejną nocną batalię,zostałam zaskoczona pozytywnie przez moje dziecko,które postanowiło spać grzecznie jak aniołek(gile i bulgotanie nadal były ,ale już bez wścieku i odciągane na śpiocha,przy zmianie pieluchy i karmieniu)No więc myślę sobie,super najgorsze za nami...I jakże się mylilam...
Otóż najgorsze postanowiło dopiero nadejść o 4 nad ranem.Zaczęło się jak zwykle,od pobudki po 4 na robienie pierwszej kupki po nocy(jako,że od paru dni,dziecko moje nie robi już kupy w nocy tylko zaczyna cisnąć pierwszą ok 4 rano-tak mu sie pozmieniało)Nie wiem czym to jest spowodowane, ale synek mój zawsze produkcję wspomaga płaczem,czasem nawet jednorazowym krzykiem,po czym zapada w sen,a tym razem płacz i owszem ,wiercenie też,bąki także, ale kupy nie widać i tak do 7.Umęczony wysiłkiem-padł.Ja też.O 8 pobudka i od nowa....i tak do godziny 19!BEZ SNU!zrobił jedną 15 min drzemkę i tyle.
Czyli od 4 rano do 19(wyłączając tę godzinę i 15 min)non stop płacz,bąki,machanie rączkami ,odpychanie cyca,potem dopadanie do cyca i krztuszenie się,do tego mega produkcja gili,na plecach źle,na brzuchu źle,na rękach(!)źle,na moim brzuchu źle...A żeby było jeszcze bardziej kolorowo to katar postanowił dopaśc i mnie ..z godziny na godzinę się nasilał,do tego ból głowy i gardła.
Kryzys total...około godziny 14 płakałam już z Nim a ręce odmawiały już posłuszeństwa od noszenia.
Jakoś dotrwaliśmy do kąpieli podczas której się uspokoił(nie wiem dlaczego nie wpadlam na ten pomysł wczesniej)i została poczyniona ogromna kupa!hurra!Potem opróznił 2 cycki i zasnął w sekundę...a ja umordowana ,zasmarkana, z czerwonymi oczami nie mogłam zasnąc aż do 23!
Kolejny dzień przywitał nas tak samo,4 rano pobudka ,wściek i bąki,więc myślę świetnie k****!Kupy co prawda nie udalo się zrobić ani rano ani w ciągu dnia,ale dziecko zasnęło spokojnie i ogólnie cały dzień minął bezproblemowo.
Dziś też kupy brak...Jeszcze nie wariuję,bo lekarz na pierwszej wizycie uprzedził mnie ,że tak może się zdarzyć,że dziecko nawet przez tydzień może jej  nie robić i to przy karmieniu piersia zupełnie normalne,ale  i tak odczuwam lekki niepokój ,bo przyzwyczajona do 10 albo i więcej kup dziennie,ta sytuacja to dla mnie kosmos...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz