poniedziałek, 30 czerwca 2014

6 tygodni

Skończyliśmy 6 tygodni-ja połogu,Właduś życia pozabrzuszkowego.
Mój synek to duży chłopak:fałdka na fałdce,3brody,brak dostępu do szyi i paszek,pieluchy rozmiar 3,ubranka 62(z biedą)raczej już 68..ale najważniejsze to to,że mój synek uśmiecha się świadomie!
Tzn.dopiero zaczyna i trzeba się trochę natrudzić ,żeby uśmiech odwzajemnił,ale jak już to uczyni,to rozpadam się na milion kawałków..
Kurde to taki prosty gest,a tak cieszy każdą mamę..Niesamowite!
Uwielbiam te uśmieszki,uwielbiam mojego syna!







Katar i rewolucja kupowa

Miał być post o porodzie..ale nie tym razem.
Od 4 dni walczymy z katarem..Władusia zaatakował najpierw ,2 dni później mnie.
Katar objawił sie w nocy, zaatakował nagle z grubej rury,gile do pasa,wściek totalny,aspirator i sól w ruch co pół godziny...MA-SA-KRA!Cała nieprzespana noc,rano ja -zombie,Władul -zombie,tyle ,że małe zombie na szczęście pospało w dzień,ja niekoniecznie.Przygotowana na kolejną nocną batalię,zostałam zaskoczona pozytywnie przez moje dziecko,które postanowiło spać grzecznie jak aniołek(gile i bulgotanie nadal były ,ale już bez wścieku i odciągane na śpiocha,przy zmianie pieluchy i karmieniu)No więc myślę sobie,super najgorsze za nami...I jakże się mylilam...
Otóż najgorsze postanowiło dopiero nadejść o 4 nad ranem.Zaczęło się jak zwykle,od pobudki po 4 na robienie pierwszej kupki po nocy(jako,że od paru dni,dziecko moje nie robi już kupy w nocy tylko zaczyna cisnąć pierwszą ok 4 rano-tak mu sie pozmieniało)Nie wiem czym to jest spowodowane, ale synek mój zawsze produkcję wspomaga płaczem,czasem nawet jednorazowym krzykiem,po czym zapada w sen,a tym razem płacz i owszem ,wiercenie też,bąki także, ale kupy nie widać i tak do 7.Umęczony wysiłkiem-padł.Ja też.O 8 pobudka i od nowa....i tak do godziny 19!BEZ SNU!zrobił jedną 15 min drzemkę i tyle.
Czyli od 4 rano do 19(wyłączając tę godzinę i 15 min)non stop płacz,bąki,machanie rączkami ,odpychanie cyca,potem dopadanie do cyca i krztuszenie się,do tego mega produkcja gili,na plecach źle,na brzuchu źle,na rękach(!)źle,na moim brzuchu źle...A żeby było jeszcze bardziej kolorowo to katar postanowił dopaśc i mnie ..z godziny na godzinę się nasilał,do tego ból głowy i gardła.
Kryzys total...około godziny 14 płakałam już z Nim a ręce odmawiały już posłuszeństwa od noszenia.
Jakoś dotrwaliśmy do kąpieli podczas której się uspokoił(nie wiem dlaczego nie wpadlam na ten pomysł wczesniej)i została poczyniona ogromna kupa!hurra!Potem opróznił 2 cycki i zasnął w sekundę...a ja umordowana ,zasmarkana, z czerwonymi oczami nie mogłam zasnąc aż do 23!
Kolejny dzień przywitał nas tak samo,4 rano pobudka ,wściek i bąki,więc myślę świetnie k****!Kupy co prawda nie udalo się zrobić ani rano ani w ciągu dnia,ale dziecko zasnęło spokojnie i ogólnie cały dzień minął bezproblemowo.
Dziś też kupy brak...Jeszcze nie wariuję,bo lekarz na pierwszej wizycie uprzedził mnie ,że tak może się zdarzyć,że dziecko nawet przez tydzień może jej  nie robić i to przy karmieniu piersia zupełnie normalne,ale  i tak odczuwam lekki niepokój ,bo przyzwyczajona do 10 albo i więcej kup dziennie,ta sytuacja to dla mnie kosmos...

czwartek, 26 czerwca 2014

No i doczekalismy się!

Właduś jest już z nami!
A dokładnie od 13 maja.
Od dziś "13"to zdecydowanie moja szczęśliwa liczba.
Pomimo moich usilnych starań poród skończył się cesarskim cięciem,Władula ważył 3600g i mierzył 56cm,więc całkiem dorodny z niego chłopaczek.Dostał 10 pkt Apgar i generalnie bardzo zadowolony i spokojny opuścił dotychczasowe lokum, choć trochę się umęczył po drodze.
Jestesmy cali i zdrowi(choć ja z anemią  i zszytym brzuchem ale nic to,ważne ,że z Władkiem wszystko ok!

Tak było 6 tyg temu..Od dziś będę juz pisać na bieżąco co u Nas.
Parę razy wrócę jeszcze do przeszłości i napiszę o porodzie,o funkcjonowaniu po cesarce,o odnalezieniu się w domowych realiach z noworodkiem,o relacji kot-dziecko i o wszystkim co mi tylko przyjdzie na myśl a związane bedzie z MOIM SYNEM(nadal nie mogę uwierzyć,ze jestem MAMĄ)


Szczęśliwa Mama Daria